piątek, 8 maja 2020

Woda cenniejsza od złota

Od kilku lat Polska boryka się z powtarzającymi się niemal co rok suszami, oraz gwałtownymi burzami. Z biegiem lat są  dla nas coraz bardziej dotkliwe - w  studniach, rzeczkach, ogródkach, na polach brakuje wody, a gdy przychodzą krótkie ulewy woda szybko spływa, zalewając ulice. Prognozy hydrologiczne na przyszłe lata nie są optymistyczne. Susze będą się powtarzać coraz częściej. Aby poradzić sobie z tymi katastrofalnymi zmianami musimy, zmienić sposób myślenia o wodzie , przygotować się do nich i zabezpieczyć na przyszłość. Jak możemy walczyć z tym problemem? W jaki sposób magazynować wodę? Jak uchronić się przed gwałtownymi burzami? Oto kilka pomocnych nam wskazówek: 




  • Magazynowanie wody w glebie.
    Najprostszym sposobem jest zazielenianie i zadrzewiania terenów. Ważne jest też aby zaniechać koszenia. Wysoki trawnik ,z domieszką polnych kwiatów, znacznie lepiej radzi sobie w czasie suszy i gwałtownych ulew od tych koszonych - w suchych okresach bardzo skutecznie magazynuje wodę, utrzymując ją na stałym poziomie, a podczas nawałnic potrafi ograniczyć spływ wody, co zapobiega podtopieniom (patrz schemat poniżej). Obszary koszone cechują się dużymi wahaniami wilgotności gleby, bardzo szybkimi spływami, oraz brakiem zdolności do długoterminowego magazynowania wody. 

Schemat obrazujący zdolności do chłonięcia wody różnych obszarów (autor: Zielony Żoliborz).

Sporządzona przeze mnie tabela, w której notuję jak zmienia się wilgotność gleby na obszarze koszonym i niekoszonym. Jak widać znacznie wyższe odczyty notowałem na obszarze niekoszonym. Link do tabeli.



Wykres sporządzony przeze mnie na podstawie moich badań wilgotności gleby (patrz tabela powyżej).
    Kluczową rolę w procesie odkładania się wody w glebie odgrywają drzewa - zacieniają przylegające obszary, co opóźnia parowanie, a korzenie spowalniają spływy. Podczas burz są nam niezwykle pomocne - dzięki gęstym, zielonym koronom woda spadająca jest zatrzymywana, a opad rozkłada się w czasie (krople zatrzymują się na liściach, po czym powoli z nich skapują). Jeśli posiadamy drzewa, lub krzewy w swoich ogrodach, czy na działkach, w żadnym wypadku nie powinniśmy ich wycinać - są naszymi największymi sojusznikami w walce ze skutkami zmian klimatu.     Niezwykle istotne w retencjonowaniu wody w glebie są także aleje drzew, śródpolne zadrzewienia i oczka wodne. Podczas ulew potrafią skutecznie przyjąć nadmiary wody z pól, by w suchszym okresie powoli ją oddawać z powrotem. Jest to zjawisko niezwykle korzystne.    
    Wiele systemów w Polsce jest źle użytkowanych - spełniają jedynie funkcję odprowadzania wody i nie magazynują jej w glebie. Ogrody, działki, pola są często pocięte systemami rowów i kanałów. Należy sprawdzić czy przylegające do użytkowanych przez nas terenów przekopy zatrzymują wodę, tj. czy są wyposażone w zastawki , które powinny być  w czasie suszy  opuszczone. Jeśli ich nie ma, lub są podniesione, warto  je opuścić (jeśli mamy do tego uprawnienia), lub skontaktować się z osobą, przez której teren  rów przepływa.  Jeżeli przekop nie posiada zastawek można ,w kilku miejscach , zasypać go darnią, lub ziemią (uwaga - nie należy tego robić na rowach przydrożnych, tylko na polnych i leśnych). Podobne działania powinno się podejmować na małych ciekach wodnych, np. wąskich potokach, strużkach, czy takich , które tworzą się  okresowo. Spowolni to spływ wodny w okresie suszy, pozwoli jej na powolne wsiąkanie w glebę. Skutki zaniedbania rowów i kanałów mogą być naprawdę opłakane. Właśnie m.in. sieć źle nadzorowanych przekopów spowodowała osuszenie Puszczy Białowieskiej, co przyczyniło się do osłabienia tamtejszych świerków, a następnie gradacji kornika. Gdy będziemy właściwie użytkować systemy kanałów jesteśmy w stanie efektywnie nawilżać przylegające tereny (poniżej przykłady z Rezerwatu Łężczok, k. Raciborza). 

Naturalna przegroda powstała na strudze Łęgoń w Rezerwacie Przyrody Łężczok k. Raciborza pozwala utrzymać stałą wilgotność w grądowym starodrzewiu, do którego przylega (fot. Grzegorz Ptak).

 
Naturalnie zatarasowany kanał w Rezerwacie Przyrody Łężczok k. Raciborza. Właśnie wrzucając do rowów czy małych cieków gałęzie i materiał roślinny jesteśmy w stanie skutecznie zatrzymać wodę (fot. Grzegorz Ptak).
Podobne zabiegi od setek lat wykonują bobry, które budując tamy na strumieniach, spiętrzając je i tworzą rozlewiska, mokradła, które są w stanie skutecznie magazynować wodę w glebie. Do dziś zwierzęta te odgrywają niemałą rolę w retencjowaniu wody, dlatego też jeżeli zobaczymy bobrową tamę, nie niszczmy jej - konstrukcje takie utrzymują się krótko, maksymalnie kilka miesięcy, a w odróżnieniu od tam betonowych, lepiej wpisują się w krajobraz, tworząc bogate,  bioróżnorodne środowisko. 
  • Łapanie deszczówki.
  Bardzo często nasze rynny odprowadzają wodę wprost do kanalizacji. Jest to marnotrastwo wody, której moglibyśmy przecież używać do podlewania ogrodów. Do rynnien wystarczy podłączyć beczki, lub inne zbiorniki na deszczówkę, które pozwalają  na zbieranie  dużych ilości wody (nawet powyżej 5000 litrów) w stosunkowo krótkim czasie. 
    Jak ograniczyć gwałtowne spływy wód podczas burz? Na niekorzyść działają obszary zabetonowane i szczelnie wyłożone kostką. Warto skorzystać z kostki ażurowej, z otworami. Podczas nawałnic woda nie spływa do kanalizacji, tylko wsiąka w ziemię między kostkami - nawilżając glebę. 
    Kolejnym ciekawym pomysłem jest utworzenie ogrodu deszczowego. Jest to specjalnie zaprojektowany fragment zieleni, z odpowiednio dobranymi roślinami i podłożem retencjonującymi wodę. W Internecie można znaleźć sporo schematów pokazujących w jaki sposób taki ogród samodzielnie stworzyć. Najważniejsze jest by znajdował się poniżej otaczającego terenu, w małym zagłębieniu, lub u wylotu rynien, czy rynsztoków. Ogród wysypuje się kilkoma warstwami nawierzchni i sadzi rośliny hydrofitowe ( takie, które żyją w wilgotnym środowisku i potrafią magazynować wodę). Podczas ulewy spływa do niego woda z parkingu czy podjazdu i przez kolejne dni powoli wsiąka w kolejne warstwy odkładając się w glebie. Nie trzeba jednak tworzyć tak specjalistycznego ogrodu by uzyskać podobne  efekty - można po prostu spróbować posadzić pod rynną, w zacienionym miejscu, lub przekopie, kępkę mchów lub innych hydrofitów. Działają wtedy jak gąbka - podczas deszczu wsiąkają wodę, którą oddają, powoli,  w czasie  suszy, dzięki czemu poziom wód gruntowych ,wokół takiego małego moczaru, ustabilizuje się i wzrośnie.
Bibliografia:
1 Dzika Infrastruktura: "Zatrzymywanie deszczówki w mieście" (dzikainfrastruktura.psubraty.pl).