piątek, 24 kwietnia 2020

Pozwólmy żyć


W ostatnich latach wpływ globalnego ocieplenia na nasze codzienne życie z roku na rok się powiększa. Coraz częściej doświadczamy susz, upałów, bezśnieżnych zim, gwałtownych burz i wiatrów. Niestety nasz kraj wciąż nie jest przygotowany do walki z tymi destrukcyjnymi zmianami. Jak możemy się do nich przygotować? Po prostu pozwólmy żyć przyrodzie - pozwólmy się jej rozrastać.

 

"Łąka w mieści" - zwycięski projekt Budżetu Obywatelskiego w Cieszynie, fot. Sylwia Fort

Jednym z największych i najistotniej problemów ekologicznych wpływających na nas, są pojawiające się od dekady , niemal coroczne, susze¹. Najbardziej dają się  we znaki rolnikom, którzy z ich powodu ponoszą ogromne straty. Jednak nie tylko oni zostali bezpośrednio dotknięci tym problemem - przekonali się o tym mieszkańcy Skierniewic (woj. Łódzkie), gdzie w czerwcu zeszłego roku, z powodu deficytu zabrakło wody w kranach. Niestety i w tym roku sytuacja nie uległa poprawie - od kilku tygodni Polska znajduje się w zasięgu wyżu, który przyniósł pogodę słoneczną, ciepłą i suchą. Przez to zjawisko od ponad miesiąca w naszym kraju nie pojawiły się wielkoskalowe opady deszczu. Na ogromnym obszarze Polski mamy obecnie do czynienia z dużym deficytem wody (mapa poniżej ). Największe problemy z suszą występują w pięciu województwach - Lubuskim, Wielkopolskim, Łódzkim, Kujawsko-Pomorskim, oraz Mazowieckim. Wynika to ze sposobu zagospodarowania tamtych obszarów, ich klimatu, ukształtowania terenu i środowiska przyrodniczego. Według danych GUS z 2017 roku, we wszystkich wymienionych województwach (oprócz Lubuskiego) lasy zajmują stosunkowo małą powierzchnię (poniżej 26%), a znaczną rolę w ich krajobrazie odgrywają pola uprawne pod zasiewami (powyżej 69% powierzchni).

Wskaźnik wilgotności gleby, warstwa 0-7 cm (dane z 15 kwietnia), źródło: IMGW


Obszary te należą do najsuchszych regionów naszego kraju (opady roczne wynoszą tam maksymalnie 550 mm - dla porównania - w Cieszynie jest to nawet 1000 mm), co wynika głównie z równinnego ukształtowania terenu². Żeby lepiej zrozumieć dlaczego mamy takie problemy z magazynowaniem wody (należymy do krajów z najmniejszymi zasobami wody w Unii Europejskiej)  warto  przyjrzeć się historii gospodarowania tych obszarów. Od kilkuset lat człowiek bardzo intensywnie eksploatował te równiny, osuszając naturalne moczary, karczując lasy, budując systemy melioracyjne, by uzyskaną w ten sposób ziemię przekształcić na potrzeby rolnictwa. Pod wpływem takich działań środowisko przyrodnicze zaczęło się zmieniać - woda o wiele łatwiej zaczęła parować, odpływać do cieków wodnych, przez co obszary te stały się niezwykle suche. W XIX i XX wieku powstało  jeszcze więcej osuszających systemów melioracyjnych, co spowodowało przyspieszenie tego procesu (żadna z inwestycji nie powstała po to by zatrzymywać wodę w glebie, a wręcz przeciwnie - większość z nich miała za zadanie jak najszybsze odprowadzenie wody do rzek, lub zbiorników). Właśnie to spowodowało, że mieszkańcy centralnej Polski są najczęściej odczuwają dotkliwą suszę. 

Przyglądając się podejmowanym w przeszłości działaniom jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski, wykryć błędy i znaleźć nowe rozwiązania. Warto zauważyć np, że od wieków człowiek walczył z wodą, nie starał się jej magazynować, tylko odprowadzał do rzek, przez co ,w naszym kraju, do dziś zachowało się sporo, pełniących właśnie takie funkcje, systemów melioracyjnych. Dziś, w epoce zmian klimatu, te instalacje działają przeciw nam, ponieważ bardzo skutecznie odprowadzają wodę, również podczas suszy. W wielu częściach Europy ,z tego powodu, prowadzi się akcje renaturyzacji rzek, zrywając z nich betonowe obwałowania i progi, przywraca moczary, stawia beczki i zbiorniki na deszczówkę, oraz buduje liczne ogrody deszczowe, mające za zadanie absorbować wodę. 

Jednak największą pomoc w magazynowaniu wody oferuje nam przyroda. Porośnięta wysokim trawnikiem, lub naturalną łąką gleba może mieć temperaturę nawet o 30 °C niższą niż zupełnie odsłonięta ziemia, co znacznie zmniejsza parowanie. Podobnie jest w przypadku drzew - w upalny dzień przestrzeń, położona pod nimi, może mieć temperaturę nawet o 20 °C niższą od nieosłoniętego obszaru . Warto zauważyć, że zarówno łąki jak i zadrzewienia, dzięki rozwiniętym systemom korzeniowym, są w stanie bardzo skutecznie gromadzić wodę w glebie. Dodatkowo stanowią dom dla całej grupy organizmów, które pełnią kluczowe role w lokalnym i globalnym ekosystemie (np. pszczoły). 

My sami właściwie nie musimy wiele robić - po prostu pozwólmy przyrodzie żyć, rozrastać się bez naszej pomocy. Zaprzestańmy więc koszenia trawników i łąk w czasie suszy lub upałów, gdyż takie działania mogą doprowadzić do skrajnie wysokiego przesuszenia gleby. Pozwólmy otaczającej nas zieleni swobodnie rozrosnąć. 

Powinniśmy zacząć myśleć o naturze w nieco inny sposób niż dotychczas. Przestańmy uważać ją za naszego wroga, którego ciągle trzeba kontrolować, ale raczej sojusznika. Wyzbądźmy się postrzegania świata z pozycji małego ego, poszerzmy perspektywę swojego patrzenia. Ograniczanie się,  prowadzenie działań na rzecz środowiska i klimatu na pewno nie przyniosą pożądanych efektów z dnia na dzień. Jakiekolwiek zmiany spowodowane naszymi działaniami mogą zostać dostrzeżone dopiero  za kilkadziesiąt lat, przez nasze dzieci, lub wnuki. Musimy się nauczyć cierpliwości w podejściu do natury. Za długą perspektywę czasu uważamy 100 lat, dla globalnego ekosystemu nie jest to nawet mrugnięcie okiem. Nasz czas , na tle całej historii powstawania gatunków, jest tak krótki, jak , z ludzkiej pozycji, wydawać może się  jednodniowe życie muchy. Musimy przestać działać wyłącznie dla własnej korzyści, możemy pozostawić dla przyszłych pokoleń, natury, ten świat lepszym. Można to nawet nazwać formą osobistego wyzwolenia, które odmienia rzeczywistość. Przyroda i życie są wartościami samymi w sobie. 
Polski entomolog dr inż. Lech Buchholz, mówiąc o znaczeniu martwego drewna powiedział: "drzewo po śmierci, żyje bogatszym życiem, niż za życia". Podobnie i my powinniśmy się stać dla innych istot przestrzenią, w której wyrosną ich korzenie.
                                           
Przypisy:
¹ Problemowi suszy w Polsce poświęciłem znacznie obszerniejszy i bardziej szczegółowy tekst pt. "Kraj suchy jak pieprz", który w formie dwuczęściowej ukazał się w nr 22 i 24 (8 listopada, oraz 6 grudnia 2019 r) Wiadomości Ratuszowych. Tekst jest dostępny w wydaniach online gazety, oraz na moim blogu "Teleskop".
² Najwyższe opady występują na obszarach pofałdowanych, tj. na wyżynach, pojezierzach, oraz w górach. W takich miejscach para wodna zawarta w powietrzu znacznie szybciej i skutecznej się skrapla; gdy wilgotna masa powietrza napotyka na barierę (wzgórze/górę) zaczyna się wznosić i przez to wychładzać (o ok. 0,6 °C / 100 m), co skutkuje skropleniem się zawartej w niej pary i opadem. Na nizinach, gdzie żadne naturalne bariery nie występują zjawisko to nie zachodzi, co skutkuje niskimi opadami.



   

czwartek, 9 kwietnia 2020

Rozmowa ze Sobą - rozmowa z Ziemią

W ostatnich miesiącach nasza codzienna rzeczywistość wywróciła się do góry nogami - pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 zmieniła ją nie do poznania. Wszystko zaczęło spowalniać, zyskaliśmy więcej czasu dla siebie, mnóstwo spraw się zmieniło. Sytuacja ta skłania nas do refleksji, poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytania. Usiądźmy więc spokojnie, pomyślmy, wyjdźmy na spotkanie samemu sobie –  Ziemi.

fot. Unsplash
  Współczesny świat był jak dotąd strasznie zabiegany. Nikt nie miał czasu, każdy się gdzieś spieszył. Zapomnieliśmy o tym jak to jest , po dziecięcemu, przypatrywać się spływającej po szybie kropli deszczu. Pędziliśmy, nie umiejąc się zatrzymać. Lata mijały i wydawało się, że nie sposób powstrzymać tej wielkiej,  machiny postępu. Aż tu nagle, z dnia na dzień, wszystko stanęło. Zakłady pracy i szkoły zamknięto, tak więc wróciliśmy do domów.  Nie pędzimy już nigdzie, nasza rutyna została rozbita. Rodziny  dostały czas na wzajemną konfrontację, rozmowę. Wielu starszych ludzi pozostało w samotności, w ciszy, jest w potrzebie. Ten trudny okres daje nam możliwość zastanowienia się nad rzeczami, o których, z powodu braku czasu, nie mogliśmy dotąd myśleć. Właśnie teraz powinniśmy zacząć pytać; „kim właściwie jestem?”, „czym jest to „ja”?”, czego poszukuję?”, „jaki jest sens tego wszystkiego?”, „jakie dotąd było moje życie?”, „a może wykorzystam tą sytuację żeby komuś pomóc?”. Dla wielu konfrontacja z samym sobą może być bardzo trudna, a dla niektórych nawet przerażająca. Nic dziwnego – w końcu dotąd nie mieliśmy czasu by, wejść w siebie, zacząć pytać. Dotąd uciekaliśmy przed tym co gnieździ się głęboko w nas, nasz umysł chwytał myśli, uciekał od tego skupiając się na innych rzeczach. I nagle zostaliśmy sam na sam ze sobą. Sytuacja ta uczy  pokory, pokazuje jak  cywilizacja jest krucha, ile złudzeń i uprzedzeń się w nas gnieździ, oraz jak bardzo jesteśmy zespoleni z Ziemią. Również o nią powinniśmy zacząć pytać, o niej myśleć. Dzisiejsza sytuacja daje też szansę wydobyć się na zewnątrz naszemu człowieczeństwu. Obecnie wielu ludzi (szczególnie tych, którzy przebywają na kwarantannie i starszych) potrzebuje pomocy. Pomóżmy im, zróbmy zakupy, zadzwońmy do nich, zostawmy im na wycieraczce jakąś niespodziankę. Pomaganie jest jednym z najgłębszych przejawów duchowości – gdy dajemy coś drugiemu, to tak, jakbyśmy się nim stawali, już nie widzimy podziału na „ja” i „inni”. Małe ego się rozsypuje, czujemy się szczęśliwi z czyjegoś szczęścia.
    Mimo tego, że dzisiejsza, pandemiczna rzeczywistość nie zachęca nikogo do wychodzenia na spacery, czy wyjeżdżania na wycieczki, możemy się teraz zbliżyć do natury bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Zastanówmy się nad tym jak wpływamy na nią, czy traktujemy ją jako swoją własność, którą możemy dowolnie wykorzystywać, niszcząc dla własnych egoistycznych celów, czy też szanujemy, podziwiamy, czujemy się jej częścią. Odwołując się do teorii ewolucji Karola Darwina – cała natura wywodzi się z jednego korzenia. Również i my – ludzie z niej wyszliśmy. Nie możemy uciec przed przyrodą, jesteśmy jej częścią i nią pozostaniemy. Nawet gdybyśmy zamknęli się w betonowych murach i tak prędzej czy później natura by do nas dotarła. Będziemy odczuwać tęsknotę.  Nie warto przed nią uciekać – to jedynie przysparza nam i innym cierpienia. Powinniśmy się z nią skonfrontować, dostrzec jej piękno, transcendencję, duchowość. Gdy będziemy bacznie się jej przyglądać (chociażby w myślach, czy oglądając zdjęcia) stopniowo zaczniemy coraz lepiej rozumieć jej język, funkcjonowanie. Natura jest krystalicznie czysta, jak woda źródlana. Trwa, żyje swoim życiem. Teraz mamy pandemię koronawirusa, a tymczasem co dzieje się w parkach, lasach, na polach? Śpiewają ptaki, kwitną drzewa i kwiaty, potoki płyną, przyroda ożywa jak co roku. Posłuchajmy szumu strumienia (choćby na magnetofonie), uchylmy okno i przyjrzyjmy się śpiewowi kosa. Teraz mamy na to nareszcie czas, moment by nie uciekać myślami do przyszłości, tylko być  tu i teraz, z Ziemią, samym sobą, przyjrzeć się uważnie kwitnącemu drzewu za oknem. Dostrzeżenie piękna przyrody daje nam klucze do jej zrozumienia, a to z kolei, pozwoli nam pojąć takie problemy jak obecny kryzys klimatyczny. Zastanówmy się; „czy rzeczywiście potrzebuję do szczęścia tak dużo?”, „a może szczęście znajdę właśnie gdy będę miał mniej?”. Te pytania są niezwykle ważne. Przecież globalne ocieplenie, zanieczyszczenie mórz i oceanów, oraz wszelkie inne zniszczenia, jakich naturze przysporzył człowiek, miały korzenie w zachłanności, egoizmie, braku zrozumienia siebie i Ziemi. Podobnie  „mokre targi”, przyczyna dzisiejszych nieszczęść czy , w ogóle, masowa produkcja mięsa.  Zachłysnęliśmy się własnymi wynalazkami myśląc, że przedmioty uczynią nas szczęśliwymi. Zaczęliśmy wykorzystywać innych ludzi (pracownicy z krajów Trzeciego Świata zatrudnieni za niewielką opłatą) i Ziemię do tego, aby gromadzić wokół siebie dobra. Coraz większa ilość przedmiotów przyniosła z sobą tony śmieci, które spłynęły do naszych rzek i mórz, a gazy uwalniane podczas ich produkcji, trafiając do atmosfery, rozchwiały stabilność ziemskiego klimatu. Czy ten nieustający pęd, który w ostatnich latach zaczął mocno przybierać na sile rzeczywiście uczynił nas szczęśliwymi?  Zbieramy kolejne dobra, ale czujemy tylko ułudę szczęścia i sądzimy, że żeby być szczęśliwszymi musimy mieć jeszcze więcej. Wpadamy w błędne koło – ciężko harując staramy się zdobyć jak najwięcej pieniędzy, by potem kupować za nie kolejne rzeczy. Gdy jednak nie odnajdujemy sensu w tych przedmiotach, które posiadamy, chcemy mieć kolejne i tak bez końca.
 Łańcuch ten uruchomił takie procesy jak globalne ocieplenie, podzielił świat, pozbawił ogromną część mieszkańców naszej planety godnych warunków życia. Po co tak gnamy? Sami rujnujemy swoje zdrowie psychiczne, oraz niszczymy nasz wspólny dom - Ziemię. Jaki jest sens życia? Czym dla mnie jest wyzwolenie? Stawiając kolejne pytania staniemy się spokojni i uważni. Dostrzeżemy znacznie więcej, zrozumiemy. Sprzed naszych oczu znikną wszelkie złudzenia i uprzedzenia. Przedmioty stracą dla nas wartość, zobaczymy, że tak naprawdę bardzo niewiele nam potrzeba do szczęścia. W dzisiejszych czasach, kiedy człowiek doprowadził do destabilizacji różne procesy obecne w przyrodzie, luksusem staje się słuchanie szumu drzew, śpiewu ptaków. Tak więc nie popadajmy w zobojętnienie czy lęk – spróbujmy wykorzystać tą trudną sytuację jak szansę , by zbadać dotąd w ogóle nie znane obszary ukryte w nas samych. Stańmy sami przed sobą, skonfrontujmy się z tym co gnieździ się w naszym umyśle. Nie bójmy się zadawać trudnych pytań, uczmy się obserwować rzeczywistość, widzieć prawdziwe szczęście w kwitnącej przed naszym domem wiśni, śpiewającym ptaku. To fundament pozwalający zrozumieć lepiej sens życia, otwierający na nowe doświadczenia. Właśnie na takim gruncie wykiełkowały wszystkie religie, filozofie, oraz ochrona środowiska. Zastanówmy się nad tym.


fot. Unsplash